poniedziałek, 7 sierpnia 2017

[32] FILM: Shelter - 2007

Tytuł - Shelter
Oryginał - Shelter
Reżyser - Jonah Markowitz
Premiera:
* świat - 16 czerwiec 2007
* Polska - ?
Obsada - Trevor Wright, Brad Rowe, Ross Thomas, Tina Holmes, Katie Walder, Matt Bushell
Produkcja - USA
Gatunek - melodramat
Czas Trwania - 1h 37min
Moja Ocena - 7/10











Młody chłopak zakochuje się ze wzajemnością w bracie swojego najlepszego przyjaciela, ukrywając to przed rodziną i znajomymi.
  
     Myśl by obejrzeć ten film przewijała się w mojej głowie już kilkakrotnie, ale ostatecznie po zachęcie od kolegi postanowiłem zobaczyć co Shelter ma do zaoferowania. Już na samym początku muszę się przyznać, że niestety się lekko zawiodłem.
     Produkcja ukazuje wiele wątków z życia młodego mężczyzny, który musi zmagać się z trudnościami, jakie stawia przed nim życie. Wkrótce do wielu problemów dołącza kolejny, uczucie do innego faceta. Osobiście bardzo uwielbiam filmy starej daty, więc ten oglądało mi się bardzo przyjemnie. Widz na pewno nie doświadczy tutaj typowej amerykańskiej sielanki, a zobaczy, że różne problemy mogą dotknąć każdego z nas. Zach został świetnie wykreowanym bohaterem, a gra aktorska Wrighta skutecznie tę postać wspomaga. Wraz z główną postacią przeżywamy jego problemy, wzloty i upadki. Dostajemy również kilka scen łóżkowych, choć osobiście jestem zaskoczony, że ci dwaj faceci tak szybko w nim wylądowali. Temat homofobii w filmie jest poruszony praktycznie od początku. Widzimy jak Zach przeżywa dramat, bo chce być w zgodzie z swoją orientacją, ale również nie chce się kłócić z rodziną. Uważam, że wiele młodych osób ze środowiska LGBT, które nie miały jeszcze swojego coming-outu mogą się w stu procentach utożsamić z bohaterem Shelter.
     Jednym z większym mankamentów tego filmu jest czas jego trwania, w każdym razie dla mnie. Uwielbiam długie historie, a tutaj miałem wrażenie, że historia nie rozkręciła się do końca, a już musi się zakończyć. Po raz kolejny bardzo spodobało mi się ukazanie amerykańskiego środowiska, oraz problemów młodych ludzi. Produkcja daje wiele do myślenia, uczy nas i bawi, choć dla mnie niestety czegoś tutaj zabrakło. Być może akcja była napędzana poprzez krótki czas trwania i nawet nie zdążyłem polubić bohaterów.
 
     Shelter jest moją pierwszą stycznością z tematyką homoseksualną w filmach. Wypada bardzo dobrze, ale zdecydowanie czegoś mi tutaj zabrakło. Niemniej jednak polecam wszystkim ten film, uważam, że owa tematyka powinna być częściej poruszana, a nie być tematem tabu. Polecam gorąco dla Wszystkich! :)

środa, 2 sierpnia 2017

Serials. - Kamienie Śmierci

 Tytuł - Kamienie Śmierci
Oryginał - Dolmen
Reżyser - Albert Didier
Produkcja - Francja
Premiera :
* świat - 13 czerwiec 2005
* Polska - 2 luty 2006
Obsada - Ingrid Chauvin, Bruno Madinier, Yves Rénier, Xavier Deluc, Martine Sarcey, Jean-Louis Foulquier, Georges Wilson, Chick Ortega
Gatunek - kryminał
Czas Trwania Odcinka - 45 minut
Ilość Sezonów - 1 (12 odcinków)
Moja Ocena - 9/10


Marie Kermeur, policjantka z Brestu, wraca na wyspę Ty Kern, aby wyjść za mąż. W przeddzień ślubu zostaje zamordowany jej brat.   

      Pierwszą styczność z tą francuską produkcją miałem za tak zwanego dzieciaka, ale choć bardzo spodobała mi się, to niestety nie obejrzałem jej do końca. Dopiero kilka dni temu ostatecznie powróciłem na wyspę Ty Kern aby ostatecznie rozwiązać zagadkę krwawiących kamieni oraz znaleźć odpowiedź kto jest zabójcą.
     Przyznam się szczerze, że serial początkowo zacząłem oglądać ze względu na francuski język, który w okresie mojego dzieciństwa strasznie mnie interesował - coś z tego pozostało mi do dzisiaj. Sama produkcja zaczyna się dość niewinnie. Marie wraca na rodzinną wyspę by wziąć ślub, ale tragedia na kilka godzin przed ceremonią psuje jej plany i młoda kobieta stawia sobie za cel odkryć prawdę. Wielowątkowość oraz masa tajemnic pojawia się już od pierwszego odcinka, za co bardzo duży plus bo ja uwielbiam takie rzeczy. Widz od pierwszego morderstwa zostaje uwikłany w to wszystko i nie ma opcji by szybko rozgryzł zagadkę. Kolejnej tajemnicy dodają krwawiące tytułowe kamienie śmierci. Nie ma momentu byśmy się nudzili oglądając ten serial i nie mówię tutaj o rozbieranych scenach z piękną Ingrid Chauvin. Wszystko jest zgrane w dobrym stylu, a więc nie ma mowy o znudzeniu. Przyznam się szczerze, że pudłowałem za każdym razem gdy obstawiałem kto jest zabójcą, więc zakończenie było dla mnie lekkim szokiem, ale za to produkcja spodobała mi się jeszcze bardziej.
    Na oddzielne słowa zasługuje plan filmowy, Francja została pokazana z najlepszej strony. Zakochałem się w Belle-Île-en-Me, gdzie był kręcony serial. Pisałem już niejednokrotnie, że plan również odgrywa dużą rolę bo to część historii danej produkcji. Choć muszę przyznać, że te menhiry przywodziły mi na myśl kamienie Stonehenge, co powodowało, że czasami się gubiłem gdzie jestem. W każdym razie potencjał wyspy został wykorzystany w stu procentach. 
     Serial bardzo mi się spodobał, nie nudziłem się oglądając go. Nie było mowy o zbędnych momentach bo wszystko łączyło się znakomicie w całość i każda rzecz była ważna by rozwiązać zagadkę. Polecam gorąco tę produkcję dla wszystkim, obiecuje, że nie będziecie się nudzić, a być może jak ja zakochacie się w francuskim pejzażu wyspy!

czwartek, 13 lipca 2017

[31] FILM: Underworld. Wojny Krwi - 2016

Tytuł - Underworld. Wojny Krwi
Oryginał - Underworld. Blood Wars
Reżyser - Anna Foerster
Premiera:
* świat - 24 listopad 2016
* Polska - 2 grudzień 2016
Obsada - Kate Beckinsale, Theo James, Tobias Menzies, Lara Pulver, Charles Dance, James Faulkner, Clementine Nicholson, Peter Andersson, Bradley James
Produkcja - USA
Gatunek - horror, akcja
Czas Trwania - 1h 31min
Moja Ocena - 6.5/10










Selene walczy, by zakończyć trwającą od wieków wojnę między klanem Lykanów a frakcją wampirów, która ją zdradziła.  

    Gdy tylko dowiedziałem się iż będzie kolejna część Underworld niecierpliwie czekałem na premierę najnowszej części. Nic mnie nie powstrzymało by pójść do kina i na dużym ekranie zobaczyć dzieło Anny Foerster. Niestety już po opuszczeniu sali kinowej miałem bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony był to bardzo dobry film, a z drugiej zabrakło mi czegoś. Coś nie pykło w tej produkcji...
    Niezwykle spodobał mi się początek tejże części, akcja ruszyła z kopyta, a ja znów miałem cudowny powrót do świata wampirów i Lykanów. Sama akcja jest dobrze zgrana i zorganizowana. Nie brakuje widowiskowych pojedynków jak również ociekającej seksem Selene. Kto jak kto, ale Beckinsale świetnie nadaje się do tej roli. Jest niemalże filarem tej produkcji, ale obsada tej części jest bardzo widowiskowa i świetnie się zgrywa. Na osobne słowa uwagi zasługują Theo James, który bardzo pozytywnie zaskoczył mnie oraz Bradley James, który oczarował mnie swoją osobą w tej części. Widzę w nim duży potencjał. Pozostali aktorzy grają dobrze i świetnie wpasowują się w klimat tej historii.  Jednak brakuje mi tutaj nieprzewidywalności. Status wielu wątków jest wiadomy od samego początku i nic zupełnie mnie tutaj nie zaskoczyło. Choć akcja gna do przodu i widz dostaje widowiskowe pojedynki czy ciekawy plan filmowy to kolejną wadą nowego Underworld'a jest jego czas trwania. Półtorej godziny to zdecydowanie marny czas, gdyż obecnie większość produkcji trwa około dwóch. Rozumiem gdyby reżyser wplótł w to inne wątki, ale tu ich niestety nie mamy.
     Zdjęcia do filmu były kręcone w Pradze i po raz kolejny zakochałem się w tym planie. Ja uwielbiam ukazywanie miasta z różnych perspektyw. Twórcy jednak myśleli wybierając czeską stolicę na plan filmowy. Miasto wygląda cudnie i tworzy cudne tło wydarzeń tej części. Na oddzielne słowo zasługuje muzyka. Jest jednocześnie delikatna, subtelna oraz mroczna i ostra. Co zdecydowanie poprawia ocenę tego filmu.
    Świetni aktorzy, cudowny plan filmowy i muzyka, to zdecydowanie największe zalety tego filmu. Sama fabuła jest stworzona i ukierunkowana bardzo dobrze. Jednak brakuje mi tutaj czegoś, jakiegoś zaskoczenia czy niespodziewanej zmiany akcji. Choć nadal jest to ten sam Underworld to bardzo tutaj czegoś zabrakło. Uważam, że twórcy nie wykorzystali potencjału na tą historię, a zakończeniem otworzyli sobie furtkę do kolejnej części. Polecam dla fanów tej serii filmów, ale również dla osób, które być może pierwszy raz o niej słyszą. Może nie dostaniecie super produkcji, ale spędzicie miło czas w doborowym towarzystwie.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Here We Meet Again

Hello Wszystkim! :)
Minęło sporo czasu od mojego ostatniego postu tutaj. Niestety lenistwo wzięło górę i absolutnie nic nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Nauka do matury, burzliwe momenty mojego życia osobistego oraz wszechobecne poczucie beznadziejności sprawiło, że nie miałem siły ani ochoty cokolwiek tutaj publikować. 
Obecnie jednak wracam. Jest to dla mnie bardzo ważny moment po tym wszystkim co się działo u mnie, ale już dość gadki wymówki xD
Cieszę się, że mogę wrócić. Co do formy pisania postów nic się nie zmienia, a więc tak jak wcześniej będę raczył Was recenzjami książek, filmów, seriali czy płyt muzycznych. W miarę możliwości chciałbym wrócić do publikowania opisów muzyków (ich krótkich biografii, co w nich lubię oraz kilka ulubionych utworów). Będą też się pojawiać informacje o mnie It's About Me, a lista moich ulubionych utworów My Favorite Songs - TOP 10 będzie ukazywać się raz w miesiącu, co miesiąc będę zmieniał też utwór w tle.
To już koniec na dziś, a najbliższa recenzja powinna pojawić się już wkrótce! :D

sobota, 11 lutego 2017

[49] BOOKS: Fala Terroru - Justin Somper

Autor - Justin Somper
Tytuł - Fala Terroru
Oryginał - Tide Of Terror
Seria - Wampiraci
Gatunek - fantasy, młodzieżowe
Wydawca - Nasza Księgarnia
Tłumaczenie - Piotr W. Cholewa
Data Wydania - 18 czerwiec 2007
Ilość Stron - 408
Moja Ocena - 6/10













Wampiraci. Fala terroru Wampiraci wrócili! Kolejne niezwykłe przygody bliźniąt Grace i Connora Tempestów oraz załóg statku piratów i wampiratów... Connor Tempest ma wprawdzie dopiero czternaście lat, ale wśród piratów czuje się jak ryba w wodzie. Musi jednak wybierać między lojalnością wobec towarzyszy z załogi, a lojalnością wobec siostry. Grace Tempest nie uważa pirackiego życia za aż tak pociągające. 

    Rzadko zdarza mi się przerwanie jakieś powieści w jej trakcie. Zawsze staram się czytać do końca, nawet jeśli nie sprawia mi to radości, a lektura nie przypada mi do gustu. Z Falą Terroru trochę się bujałem, ale ostatecznie udało mi się  zakończyć drugi tom serii Wampiraci. Jak więc ta powieść wypada w moich oczach? Czy Wampiraci zyskali moją aprobatę? Czy rozstanę się z nimi po tym tomie?
" Twoim przeznaczeniem nie jest podążać za kimś, ale przewodzić. "
     Akcja Fali Terroru dzieje się parę miesięcy po wydarzeniach z pierwszej części. Przyznam się szczerze, że Demony Oceanu wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie, a pomysł by połączyć piratów i wampirów w jedno był strzałem w dziesiątkę. Autor funduje nam ciężkie przeżycia już na samym początku lektury, a kolejne zdarzenia popychają fabułę do przodu. Wszystko zlewa się w wyjątkowo ciekawą całość, ale muszę przyznać iż niezmiernie ciężko czytało mi się ten tom. Wszak moje serce od samego początku skradł statek Wampiratów oraz jego załoga, to czekałem tylko na moment aż Grace znów na niego zawita. Bo wróci, prawda?
     Nigdy nie rozumiałem faktu, że ludzie nie rozumieją fenomenu bliźniaków, to logiczne, że takie dzieci się troszczą o siebie nawzajem. Tempest'owie są tego świetnym przykładem. Connor za Grace, Grace za Connor'a. Oboje się wspierają i choć czasami nie rozumieją działań tej drugiej osoby, to zawsze sobie pomagają i trwają przy sobie. To coś wspaniałego. 
    Choć życie na pirackim statku przypada do gustu dla Connora, to za namową siostry postanawia spróbować czegoś nowego. Okropnie śmieszył mnie fakt istnienia Akademii Piractwa. Bo jak szkoła ma nauczyć kogoś bycia piratem? Było to dla mnie zaskoczenie, ale przyznam się, że autor miał na to pomysł i dosyć dobrze go zrealizował. Mimo wszystko czekałem na powrót Grace do Lorcana, a spotkania z częścią załogi tylko podsycały mój apetyt. Intryga Cheng Li od początku była skazana na porażkę, więc nie było dla mnie zaskoczeniem gdy prawda wyszła na jaw. Ogromnie ucieszył mnie fakt, że Tempest udało się powrócić na Nokturn i przygoda z wampiratami zaczęła się na nowo. Czekałem na to całą książkę, ale gdy to się już stało to skończyła się powieść, a ja z wielką chęcią sięgnąłem po kolejną część.
" - Miałaś rację - powiedział do niej. - Każde z nas musi podążać własną drogą. Przykro mi, że wcześniej tego nie rozumiałem. Przepraszam, że usiłowałem cię powstrzymać. Więcej tego nie zrobię. "
     Fala Terroru to druga część z cyklu Wampiraci i choć pierwszy tom całkowicie skradł moje serce tak przy tej powieści nudziłem się cholernie. Oczekiwałem aż Grace znów odnajdzie wampiratów i dołączy do załogi. Niemniej jednak pozostałe wątki są prowadzone dosyć ciekawie. Fabuła toczy się do przodu, gdzieniegdzie można się znudzić, ale ostatecznie da się przejść przez tą książkę. Oprócz kilku zastrzeżeń ta powieść wypada dosyć dobrze i choć jest kierowana docelowo do dzieci i młodzieży to polecam ją każdemu kto lubi wampiry, piratów oraz morskie życie!
    Jest to ciekawa lektura, ale okropnie mi się dłużyła i wiele razy chciałem przerwać jej czytanie, ale gdy obecnie czytam trzeci tom tej sagi to uważam, że warto było się przemęczyć gdyż potem jest już tylko lepiej.

wtorek, 31 stycznia 2017

[30] FILM: Łowca Pojedynków - 2016

Tytuł - Łowca Pojedynków
Oryginał - Дуэлянт
Reżyser - Aleksey Mizgirev
Premiera :
* świat - 9 wrzesień 2016
* Polska - ?
Obsada - Piotr Fyodorov, Władimir Maszkow, Yuliya Khylina, Pavel Tabakov, Franziska Petri, Siergiej Garmasz, Youri Kolokonikov, Martin Wuttke, Nikolay Butenin
Produkcja - Rosja
Gatunek - akcja, dramat, thiller
Czas Trwania - 1h 50min
Moja Ocena - 9/10









Film którego fabuła przenosi widza do Carskiej Rosji w dziewiętnastym wieku gdy St. Petersburg ogarnia fala brutalnych pojedynków. Dla niektórych wojowników to sposób na życie a dla innych na przeżycie.  

    Przyznam się szczerze, że na ten film trafiłem zupełnie przypadkowo. Jak widać w internecie można znaleźć zupełnie wszystko. Nigdy dotąd nie miałem styczności z rosyjską kinematografią, ale te spotkanie należało do bardzo udanych. Film mnie porwał, zaciekawił i dał mi prawie dwie godziny wspaniałego kina, świetnej akcji, dobrych dialogów oraz przede wszystkim krwawych pojedynków.
     Jestem osobą, która przechodzi obecnie wielkie zainteresowanie rosyjską kulturą (póki co jestem na etapie muzyki, a kino miało być kolejnym krokiem), więc sama produkcja miała u mnie na stracie dużego plusa. Z każdą kolejną minutą film coraz bardziej mnie wciągał oraz zachwycał samym sobą. Aktorzy wcielają się bardzo dobrze w swoje role, nie są kołkami, a wręcz wypadają dość wiarygodnie. Sama akcja i fabuła ma sens i jest realizowana w dobry sposób. Brak jakichkolwiek przedłużeń, wszelkie karty są odkrywane po kolei i wszystko zlewa się w jedną całość. Pokaz Carskiej Rosji, jej arystokracji oraz sposobu życia jest bardzo wiarygodny. Sam plan zdjęciowy urzeka, widz ma wrażenie, że stoi obok aktorów i ogląda to 'na żywo'. Sankt Petersburg mi się podoba, te dawne stroje, brukowane ulice czy jazda dorożką. Coś wspaniałego!
    Pojedynki są wykonywane w ciekawy sposób i po każdym z nich jest cofnięcie filmu i widz ma możliwość obejrzenia jak to się wszystko działo. Co według mnie jest dużym plusem, bo nie ma typowego spotkania, pif paf pistoletami i koniec zabawy. Powroty do przeszłości głównego bohatera pozwalają nam zrozumieć sytuację w jakiej się znalazł oraz powody, co nim kieruje. Jak już wspominałem, akcja jest zgrana dobrze, a wszystko trzyma się kupy. W produkcji nie brakuje krwawych scen, co mi się bardzo podoba. W końcu to pojedynki, tu nie da się inaczej. Muzyka dodaje uroku oraz ten cudowny plan dawnego Petersburga zaskakuje widza i czuje się to, że znajdujemy się w dziewiętnastowiecznej Carskiej Rosji. Widzimy arystokrację, ich sposób na życie oraz brutalność tego świata. To naprawdę urzeka. Mnie również urzekł sam język rosyjski, który należy do grupy wschodniosłowiańskiej. Słyszymy prawdziwych Rosjan z krwi i kości i to jest niesamowite, ten język jest niesamowity.
     Film jest zbudowany od podstaw bardzo dobrze. Cudowny plener, ciekawa i dobrze zrealizowana historia oraz wspaniały pokaz Carskiej Rosji. To nie mogło się nie udać. Aktorzy dobrze oddają swoje role, a widz dostaje cudowną rozrywkę i na pewno nie jest zniesmaczony. Produkcja mi się podoba i wywarła na mnie duże wrażenie. Pierwsze spotkanie z rosyjską kinematografią, ale mam nadzieję, że nie ostatnie. Cudowny film i dla osób, które interesują się historią to strzał w dziesiątkę. Zresztą polecam ten film każdemu! Jest dosyć długi, ale warty uwagi. Ukazujący brutalny świat rosyjskiej arystokracji w dziewiętnastym wieku. Sankt Petersburg tworzy zniewalające tło do tej historii, a widz po seansie na sto procent jest zadowolony. 

 

niedziela, 29 stycznia 2017

[48] BOOKS: Ponad Wszystko - Nicola Yoon

Autor - Nicola Yoon
Tytuł - Ponad Wszystko
Oryginał - Everything, Everything
Seria - 
Gatunek - młodzieżowe
Wydawca - Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumaczenie - Donata Olejnik
Data Wydania - 18 maj 2016
Ilość Stron - 328
Moja Ocena - 8/10













Moja choroba jest bardzo rzadka. Mówiąc krótko - mam alergię na cały świat. Od siedemnastu lat jestem uwięziona w domu. Kontaktują się ze mną wyłącznie moja mam i moja pielęgniarka. Pewnego dnia wyglądam przez okno i widzę... jego. Jest wysoki, szczupły, ubrany na czarno. Nasze spojrzenia się spotykają. Obserwuję go z oddali. Już wiem, że moje życie właśnie się zmieniło.
Nieodwracalnie.
I wiem, że to będzie katastrofa.

     Ponad Wszystko to literacki debiut Nicoli Yoon. Książka trafiła w moje ręce zupełnie przypadkiem, buszowałem po szkolnej bibliotece i znalazłem to cudo. Początkowo podszedłem bardzo sceptycznie do lektury gdyż z opisu zawiało mi romansem, co niekoniecznie podoba mi się w książkach dla młodzieży. Rozumiem trendy, ale tego typu książek powstaje zdecydowanie za dużo. Aczkolwiek powieść sama w sobie bardzo mnie zachwyciła, nie pamiętam bym kiedykolwiek uśmiechał się tyle razy podczas czytania jednej książki. Ilustracje męża Yoon dodają swoistego uroku, a młody czytelnik wie, że ta lektura jest wprost przeznaczona dla niego.

" Czasami czytam ulubione książki od tyłu. Zaczynam od ostatniego rozdziału i przesuwam się ku początkowi. W ten sposób bohaterowie przechodzą od nadziei do rozpaczy, od samoświadomości do zwątpienia. W romansach pary zaczynają jako kochankowie, a kończą jako dwoje obcych sobie ludzi. Książki o dorastaniu stają się powieściami o utracie sensu w życiu. Ożywają ulubieni bohaterowie. "
     Początkowo powieść trochę mi się dłużyła, ale niebanalny styl pisarki Yoon sprawia, że nie jesteśmy w stanie oderwać się od lektury. Pochłonąłem ją w niecałe trzy dni, a uśmiech nie schodził mi z twarzy podczas lektury. Bohaterowie są stworzeni z krwi i kości, każdy z nich ma swoje problemy oraz pasje. Madeline uwięziona przez chorobą w swoim pokoju próbuje żyć normalnie. Ma lekcje przez internet, odrabia prace domowe czy czyta książki w zaciszu swojego pokoju. Chce być jak inne dziewczyny w jej wieku, chce wychodzić na podwórko. Gdy poznaje Olly'ego wszystko zaczyna się zmieniać. Od stopniowego poznawania się na komunikatorze do sekretnych spotkań. Rodzi się uczucie. Tych oboje świetnie do siebie pasuje, jedno chce pomóc drugiemu. 
     Sama fabuła ciągle idzie do przodu, ale bez pośpiechu czy zbędnych przedłużeń.Wszystko jest idealnie dopracowane. Autorka serwuje nam ciekawy pomysł na książkę oraz bardzo dobrze go realizuje. Ciekawe dialogi oraz historia wciągają. Gdy zaczniesz czytać to nie będziesz mógł przestać. Będziesz chciał wiedzieć co będzie dalej i dalej, gdyż Yoon tak ciekawie pisze, że po prostu nie da się odłożyć książki i przerwać czytanie. Czytelnik chce więcej, a autorka mu to daje.

" Z takiej wysokości świat wydaje się uporządkowany i sensowny. Ja jednak wiem, że jest w nim coś więcej. Oraz mniej. Jest zorganizowany, a jednocześnie chaotyczny. Piękny, ale i dziwny. "
    Niespodziewane zakończenia są różnie odbieranie przeze mnie. Część mi się podoba, a inne pozostawię bez komentarza. Musze jednak przyznać, że zakończenie Ponad Wszytsko bardzo mnie urzekło. Po przeczytaniu pierwszej strony nawet bym na to nie wpadł. Yoon zaskoczyła mnie tutaj i to jest dla niej na wielki plus. Jej debiut jest klasą samą w sobie, przyjemna historia, lekkie dialogi oraz styl pisania bardzo wpływają. Czytelnik nie czuje zmęczenia, tylko czuje się jakby płynął przez tą powieść.
    Nicola Yoon zaskakuje nas w swoim debiucie, wszystko jest zgrane i dopasowane. Historię czyta się lekko i przyjemnie. Ilustracje dodają uroku, a bohaterem powieści tak naprawdę może być każdy z nas. Nigdy dotychczas nie czytałem tak świetnej książki dla młodzieży. Wedle informacji, które udało mi się wyłuskać w sieci ma powstać adaptacja filmowa tejże lektury. Przyznam się, że chętnie się na nią wybiorę - o ile produkcja dojdzie do skutku bo jak to często bywa, niby coś ma być, a ostatecznie nie ma. Yoon zarobiła u mnie wielkiego plusa i niecierpliwe będę czekał na jej kolejną powieść.

niedziela, 22 stycznia 2017

Serials. - Damien

Tytuł - Damien
Oryginał - Damien
Reżyser - Glen Mazzara
Produkcja - USA
Premiera :
* świat - 7 marzec 2016
* Polska - 8 marzec 2016
Obsada - Bradley James, Megalyn Echikunwoke, Omid Abtani, Barbara Hershey, David Meunier, Scott Wilson, Robin Weigert
Gatunek - horror
Czas Trwania Odcinka - 43 minuty
Ilość Sezonów - 1 (10 odcinków)
Moja Ocena - 9/10   









 Serial Damien skupia się na dorosłym Damienie Thornie, który wydaje się, że już nie jest świadomy otaczających go diabelskich sił. Musi zaakceptować swoje prawdziwe przeznaczenie: jest Antychrystem – postacią, która wzbudzała w historii największe przerażenie.   

    Przyznam się szczerze, że jestem osobą, która lubuje się w tematach, opętania, piekła, antychrysta i innych tego typu rzeczach. To tak samą jak z muzyką, lubię mocniejsze brzmienia choć patrząc na mój wygląd i moje zachowanie raczej wszystkich zaskoczę. Kiedy znalazłem w internecie zwiastun tego serialu, wiedziałem jedno. Ja muszę to obejrzeć! Swoją przygodę z Antychrystem zacząłem już dawno, bo mam za sobą wszystkie filmy o Damienie Thornie aka Antychryście. Seria filmowa Omen wyparła na mnie wielkie wrażenie, muzyka, gra, plener, to wszystko komponowało się w bardzo dobą całość. Ciekawiła mnie inna perspektywa spojrzenia na historię Thorna, co też sprawiło, że z dość dużą nadzieją zabrałem się do seansu. 
    Jak więc Piekielny Antychryst 'Damien' wypadł w moich oczach?
     Na sam początek muszę wspomnieć o muzyce. Jeszcze ani razu nie byłem tak bardzo zauroczony soundtrackiem do czegokolwiek od czasów 'The Hedwig Theme' z sagi filmów o Harry'm Potter'rze. Ave Satani jest tak piekielnie dobre, tak oddające klimat serialu. Tego się nie słucha, to się po prostu przeżywa. Już od pierwszej sekundy wiedziałem, że to będzie to. Z taką muzyką nie mogło się nie udać. Tytułowego Antychrysta poznajemy jako trzydziestoletniego mężczyznę, który jest reporterem wojennym. Nie pamięta okresu swojego dzieciństwa, ale jego mroczna moc tylko czeka by się wybudzić. Wszystko zaczyna się dziać dość szybko, ale całe szczęście fabuła nie pędzi jak szalona. W otoczeniu Damiena Thorna zaczyna szerzyć się śmierć, ale nie wszystko wydaje się nam się takie obce i straszne. Ów demon na swoje usługi ma gotową oddać mu wszystko Ann Rutledge, piekielne zwierzęta czy ludzi, którzy chcą mu służyć. 
    Przyznam się szczerze, że miałem nadzieję na jakąś większa krwawą jadkę czy coś takiego specjalnego, ale niestety nie doczekałem się tego w pierwszym sezonie, a gdy liczyłem na mega powrót w drugim sezonie to dopadła mnie wiadomość, że serial został anulowany. Nienawidzę tego najbardziej w amerykańskich produkcjach. Zaczną coś, a potem nie kończę. Szlag!
    Produkcja przez większość epizodów trzyma poziom, bardzo podobała mi się gra aktorska Barbary Hershey jako Ann Rutledge. Kobiety, która nie cofnie się przed niczym by dostać czego pragnie. Chce Damiena, i dostaje go w finałowym odcinku. Pozostali aktorzy dość dobrze wcielają się w swoje role, choć jakoś tak dziwnie było mi oglądać Bradley'a James'a jako Antychrysta. Minęło sporo czasu zanim się przyzwyczaiłem, gdyż pamiętam go jako Artura z produkcji 'Przygody Merlina'. Ostatecznie wypada dobrze, na początku jest nieświadomy, przerażony, ale jakby z czasem godzi się z swoją osobą. Zakładam, że wedle reżyserskiej wizji to ostatni odcinek miał być tym najmocniejszym i taki również był. Epizod daje wielkie szanse na koleje sezony, jest mocny, wyrazisty i piekielny. Oczywiście taki był cały sezon, ale jakby w finale się to skumulowało.
    Dla mnie jako fana piekielnych spraw serial był świetny i bardzo mi się spodobał. Żałuję, że nie dostaniemy drugiego sezonu. Całość produkcji wypada bardzo dobrze, stopniowe odkrywanie kart, napięcie, diabelne zwierzęta oraz przecudowna muzyka. Szkoda bo wszystko mogło potoczyć się tak dobrze. Kończymy więc na jednym, jedynym sezonie. Soundtrack jest nam w stanie to wynagrodzić, bo musicie przyznać, że jest niesamowity. Damien miał potencjał, mogli to wykorzystać. Aktorzy nie grali najgorzej, nie było sztucznych ruchów. Wszystko się zlewało w całość. Uważam, że dla fanów serii Omen jest to pozycja obowiązkowa, ale polecam ten serial wszystkim! Uważam, że nie zmarnujecie czasu oglądając go. Ja miałem świetną przygodę, a historia Antychrysta na pewno długo pozostanie w mojej pamięci! :)

niedziela, 15 stycznia 2017

[47] BOOKS: Urodzeni By Przegrać - Iga Wiśniewska

Autor - Iga Wiśniewska
Tytuł - Urodzeni By Przegrać
Oryginał -
Seria - 
Gatunek - młodzieżowe/ New Adult
Wydawca - Wydawnictwo Zysk i S-ka
Tłumaczenie - 
Data Wydania - 12 wrzesień 2016
Ilość Stron - 300
Moja Ocena - 7.5/10













Mieli się już nigdy nie spotkać. Los jednak chciał inaczej...
Diana – ukrywa tajemnicę, która nie pozwala jej żyć normalnie. Pięć lat temu przez jej nieuwagę wydarzyła się tragedia. Odtrącona przez rodziców wyjechała na studia do innego miasta, nie potrafi jednak zapomnieć o przeszłości. Kiedyś najbardziej pragnęła przebaczenia. Teraz nie pragnie już niczego.
Karol – z wyglądu niegrzeczny chłopiec, wychowany „na złej ulicy”, student ekonomii i bokser. Kiedyś, w innym życiu, Diana i Karol spotykali się. Nie traktowali tego poważnie, ale to, co ich rozdzieliło, było śmiertelnie poważne. Pięć lat później wpadają na siebie na studenckiej imprezie. Przypadek? Żadne z nich nie wierzy w przypadki. Szybko okazuje się, że stają się dla siebie bardzo ważni. Czy razem uda im się zbudować wspólną przyszłość? Bez względu na wszystko…

     Przyznam się szczerze, że rzadko zdarza mi się przeczytać książkę bez wcześniejszego wyszukania informacji o niej. Jestem taki typem człowieka, że zawsze lubię wiedzieć co w trawie piszczy. Dlatego każdą pozycję sprawdzam w internecie nim ją przeczytam. Ogólnie jestem również zdania, że warto wspierać to co polskie. Bo nawet jeśli coś nam się nie spodoba, to mamy możliwość przekazania swojej opinii. Wierzę, że autorzy czasami korzystają z sugestii pozostawionych przez czytelników. Nowa powieść Igi Wiśniewskiej dostała się w moje ręce całkiem przypadkiem. Ot, zobaczyłem ciekawą okładkę i bum. Znalazła się w mojej biblioteczce. Było to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki oraz pierwsze z polskim New Adult. Jakie wrażenia? Urodziłem się by przegrać?
" Karol pochodził z przeszłości, a przeszłość była czymś, o czym usilnie starałam się zapomnieć. "
     Długo zastanawiałem się co mogę napisać o tej książce. Bardzo mi się podobała, ale zawsze jest jakieś ALE. Bohaterów da się polubić już od pierwszej strony. Ich historia nas wciąga, chcemy więcej i więcej. Wiśniewska kreuje ciekawy świat, którego akcja toczy się głównie w Warszawie. Przyznam, że trochę brakowało mi takiego opisu miasta, które nie ukrywajmy, zawsze tworzy tło wydarzeń. Pojawiało się dużo miejsc, ale nie były one do końca nam przedstawione. Czasami miałem wrażenie, że bohaterowie gdzieś są, ale my nie wiemy dokładnie gdzie.
    Historia Diany i Karola trafia do nas. Jesteśmy świadkami jak karty przeszłości odkrywają się przed nami, poznajemy ich tragiczną przeszłość i mamy nadzieję na lepszą przyszłość. Autorka bawi się naszymi uczuciami, raz się cieszymy by za chwilę usiąść i płakać. Powieść momentami chwyta za serce, a ja bardzo lubię nuty dramatyzmu w książkach. Bez przesadyzmu oczywiście, nie jestem żadnym sadystą. Obie postacie są bardzo realne i każdy z nas na pewno znajdzie swoje cechy w nich. Lubię utożsamiać się z bohaterami, więc ten element powieści bardzo przypadł mi do gustu. Same tempo akcji jest prowadzone dość dobrze, choć nie ukrywam, czasami lektura mi się dłużyła i musiałem ją odłożyć na bok by za jakiś czas znów wrócić do świata wykreowanego przez polską autorkę. Męczyło mnie odkładanie przez Wiśniewską tego co się miało zdarzyć. Sam czytelnik mógł się domyślić co się za chwile stanie, a takie czekanie niezbyt pozytywnie wpływa na odbiór lektury.
"Pogodziłem się sam ze sobą. Pogodziłem się ze wszystkim, co zrobiłem, ze wszystkimi głupimi i nieodpowiedzialnymi rzeczami. Z czynami gorszymi niż głupie i nieodpowiedzialne. a kiedy już to zrobiłem, odnalazłem spokój."
     Długo zastanawiałem się jak ocenić realizację pomysłu. Powieść jako całość wypada dobrze, ale zakończenie kompletnie mi nie pasuje. Wręcz miałem ochotę rzucić książką, choć może to był celowy zamysł pisarki - jestem zły na autorkę za to, co zrobiła. Urodzeni By Przegrać złamało moje serce, ale emocje opadły dosyć szybko po zakończeniu czytania. Pamiętamy bohaterów i historie, ale bez specjalnego wzruszenia gdy wspominamy powieść.
    Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z polskim New Adult, także nie oczekiwałem zbyt dużo przed lekturą. Nie ocenia się książki po okładce, ale ta ma zjawiskowe opakowanie. Bardzo mi się podoba, przykuwa uwagę. Jednak sama zawartość pozostawia trochę do życzenia. Dostajemy ciekawy świat, oryginalnych bohaterów z osobnymi historiami, ale to wszystko. Czytamy powieść, irytujemy się trochę na postacie, a po ostatniej stronie mamy pustkę w sercu. Jednak szybko ona znika. Iga Wiśniewska zaskoczyła mnie, owszem, jej powieść spodobała mi się, ale nie wiem czy sięgnę po kolejne lektury jej pióra. Z czystym sercem mogę powiedzieć, że polecam 'Urodzeni By Przegrać', ale bardziej jako coś do zabicia czasu. Na pewno znajdą się osoby, którym się powieść spodobała, ale mnie nie zaintrygowała jakoś szczególnie. Wielki plus za okładkę, ale środek powinien być bardziej dopracowany...


    Wiem, że nie było mnie tutaj bardzo długo, bo ponad rok. Ta przerwa od stałego blogowania nauczyła mnie wielu rzeczy, między innymi, że nie potrafię zrezygnować z pisania. Wracam!
    Z nowymi pomysłami, z nową energią, z kreatywnością i jeszcze większym zaangażowaniem niż zazwyczaj. Nie mogę na ten moment obiecać stałych postów, ale postaram się pisać najczęściej jak tylko będę mógł.