Tytuł - Nero
Oryginał - Nero
Reżyseria - Allan Mauduit/Jean-Patrick Benes
Obsada - Pio Marmai, Alice Isaaz, Oliver Gourmet, Louis-Do de Lencquesaing, Camille Razat, Yann Gael, Lili-Rose Carlier Taboury
Produkcja - Francja
Premiera:
* Polska - 8 października 2025
* światowa - 8 października 2025
Gatunek - przygodowy/kostiumowy
Ilość Serii - 1 (8 odcinków)
Moja Ocena - 9/10
Francja, rok 1504. Bezlitosny zabójca rozpoczyna wielką ucieczkę ze swoją córką, aby ochronić ją przed żądnymi krwi wrogami i siłami zła.
Serial "Nero" polecił mi brat, który lubuje się w tego typu produkcjach. Obrazek zbiera dość pochlebne opinie i muszę przyznać, że ogląda się to całkiem dobrze. Jak się okazuje - platforma Netflix jednak umie stworzyć dobrze zagrany serial z fajną historią bez dodatkowych ozdobników czy wrzucania wątków na siłę. Produkcja od początku do końca trzyma się dobrze obranej konwencji, co w efekcie daje ciekawy ośmioodcinkowy serial.
Nero zaczyna się dość sztampowo - ot on, super zabójca, hulaka i amant, zostaje zdradzony i wpada w tarapaty. Nie pierwsza i ostatnia produkcja, która ma podobny wątek. Jednak Francuzi zrobili to po swojemu - widzimy tutaj późne średniowiecze, początki renesansu, o którym ówcześni ludzie jeszcze nie mogli wiedzieć. Wszystko to okraszone jest surowym klimatem oraz niewielkimi elementami fantasty, które dodają smaku historii, choć głównie będzie to wizja przygodowo-kostiumowa. Poza głównymi wątkami jest to świetne przedstawienie tamtych czasów - ślepego wierzenia kościołowi, bo przecież to musi być prawda co mówią kapłani, a cała reszta to słowa diabła i czary. Dla pewności spalmy parę kobiet i wiosek by wypędzić rogatego demona. I tutaj ten diabeł się również pojawia, bowiem jego ostatni potomek ma przynieść koniec świata, ale są osoby które uważają inaczej. Czy uda im się wygrać? Co stanie się z przeklętym dzieckiem? Marmai świetnie odgrywa rolę głównego bohatera, jak również Camille Razat w roli wiedźmy - kompletnie nie poznałem tej słodkiej blondynki z innej produkcji platformy - Emily w Paryżu. Również Hortensja grana przez Alice Isaaz ma swój ciekawy wątek. Ogólnie akcja jest prowadzona dość sprawnie, a wątki poboczne nie odbijają mocno od głównej linii i czasami wnoszą również nowe światło na działania bohaterów czy ich przeszłość. Cała produkcja myślę, że jest "do wciągnięcia" na jeden weekend, ale ja lubię sobie dawkować przyjemność, zwłaszcza gdy ogląda się coś dobrego. Jedyne do czego miałbym się przyczepić, to sama historia - Pokutników - kim są, skąd się wzięli, bo zajmują dużą część wątków, oraz ważny element końcówki, bo mam wrażenie, że brakuje nam takiego krótkiego pilotażu we wstępie do tej produkcji, a sam finał wskazuje na możliwość, a raczej pewność, że jeśli wyniki oglądalności będą zadowalające - to powstanie drugi sezon.
"Nero" jest czymś świeżym w świecie Netflixa, nie mamy tutaj dużej ilości ozdobników, tylko surową historię i jej bohaterów, którzy zrobią wszystko aby przeżyć. Uwielbiam takie produkcje, umieszczone w dawnych czasach, pojawiają się lekkie elementy fantasy, ale to jednak ludzkie życie gra tutaj główną rolę, a od pewnych wierzeń jak się okazuje, również w dwudziestym pierwszym wieku nie da się odejść. Jest to nowy powiew w świecie seriali z platform streamingowych, czekam na kolejne i oczywiście polecam przygody zabójcy Nero oraz jego kompani!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz