Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2018. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2018. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 września 2024

[6] Serials - Nawiedzony Dom Na Wzgórzu

Tytuł - Nawiedzony Dom Na Wzgórzu
Oryginał - The Haunting Of Hill House
Reżyseria - Mike Flanagan
Produkcja - USA
Obsada - Carla Gugino, Michiel Huisman, Timothy Hutton, Kate Siegel, Elisabeth Reaser, Olivier Jackson-Cohen, Henry Thomas, Victoria Pedretti, Samantha Sloyan
Premiera - 
* Polska - 12 październik 2018
* świat - 12 październik 2018
Gatunek - dramat/horror
Ilość Serii - 1 (10 odcinków)
Moja Ocena - 9/10





"Nawiedzony dom na wzgórzu" to współczesna adaptacja klasycznej powieści Shirley Jackson pod tym samym tytułem, opowiadającej o piątce rodzeństwa, któe wychowało się w najsłynniejszym nawiedzonym domu w Ameryce. Teraz wszyscy są już dorośli i muszą zmierzyć się z samobójstwem swojej najmłodszej siostry, która zmusza ich do stawienia czoła duchom z przeszłości. Niektóre z nich czają się tylko w ich głowach, a niektóre mogą naprawdę ukrywać się gdzieś w zakamarkach owianego złą sławą domu na wzgórzu.


    Thanks Netflix for this! Dobry horror nie jest zły, jak to mawiają. O produkcjach Mike'a Flanagan'a mówi się dużo, część je kocha, część nienawidzi. Zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Ciekawi bohaterowie, niezłe zdjęcia, muzyka budująca klimat i historia sama w sobie. To jest coś co lubię najbardziej, i dostaję to cudownie skomponowane w "Nawiedzonym Domu na Wzgórzu".

    Cieszę się bardzo, że Netflix tym razem nie odgrzewa przysłowiowego kotleta, znany szerszej publiczności w literaturze czy kinie nawiedzony dom dostaje nową historię i bohaterów, a wydarzenia z przeszłości jawią się jako tło wątku głównego. Rodzina Crane'ów w żadnym stopniu nie przypomina zwykłej rodziny, to można odkryć już na samym początku - to opowieść nie tylko o złym, nawiedzonym domu, ale ukazanie problemów ich specyficznej familii. Odkrywając historię, poprzez tragedię, wspomnienia czy retrospekcje, znajdujemy postacie, które pokochamy, i które znienawidzimy. Serial wciąga w zasadzie od pierwszej sekundy, i jak na dzieło Netflixa, uważam, że od początku do końca trzyma poziom. Dostajemy soczystych bohaterów, którzy nie boją się być źli, nie boją się krzywdzić i wykorzystywać innych dla swoich własnych korzyści, ostatecznie każdy chce coś ugryźć dla siebie z tego tortu - rodzinnej fortuny. Crane'nowie są trochę takim błędnym kołem - napędzają się i kierują do własnego zniszczenia. Jednocześnie tak różni, a mimo wszystko podobni. 

    Nie mamy jednego głównego bohatera, ale poszczególne epizody na pewno. Każdy odkrywa przed nami kawałek tego psychodelicznego rodowodu, co pozwala nam lepiej poznać rodzeństwo, a nawet przejmować się ich losem. Przedstawione wątki łączą się, tworząc spójną całość, a prawie godzinne odcinki nie dłużą się, wręcz przeciwnie - widz ma ochotę na więcej. Nic dziwnego, że opinie mówią o jednej nocy z Crane'nami. Ich opowieść wciąga, chcemy poznać dalej każde ich spotkanie, zobaczyć konsekwencje podjętych decyzji. Tak właśnie dobrze tworzy się bohaterów, oraz świat przedstawiony. Wielki szacunek Flanagan'owi, że poprowadził to wszystko tak sprytnie i pewnie.

    Nawiedzony Dom Na Wzgórzu to niezwykła opowieść, zbudowana na tragicznej historii rodziny Crane'ów. Powolne tempo pozwala nam się rozkoszować światem przedstawionym, polubieniem bohaterów i momentami grozy. Choć ostatecznie zakończenie nie jest ultra tajemnicze, to sam wątek fabularny i tak przyprawia o dreszcze. Szczerze mówiąc życzyłbym sobie częściej oglądać takie seriale, bo uwielbiam horrory, a jednocześnie Netflix zaskoczył mnie tak pozytywnie, że mam chrapkę na więcej.  Mam nadzieję, że Wy również jak ja zakochacie się w nawiedzonym domu...   


----

Its' been a while, huh???

Przyznam się szczerze, że nie wiem co Wam napisać. Ostatni post tutaj pojawił się w 2020, i cztery lata później wracam jakby nigdy nic? Nie będę obiecywał systematyczności postów, bo chyba nigdy się jej nie trzymałem. Zamierzam po prostu pisać kiedy będę chciał, recenzował co chciał i prowadzić to w mniej bądź bardziej zorganizowany sposób. Czujcie się tutaj swobodnie, ponieważ to był i zawsze będzie MY LITTLE WORLD! ❤


środa, 28 lutego 2018

[2] FILM: Kobiety Mafii - 2018

Tytuł - Kobiety Mafii
Oryginał - Kobiety Mafii
Reżyser - Patryk Vega
Produkcja - Polska
Obsada - Olga Bołądź, Agnieszka Dygant, Katarzyna Warnke, Aleksandra Popławska, Julia Wieniawa, Bogusław Linda, Piotr Stramowski, Sebastian Fabijański
Premiera -
* Polska - 22 luty 2018
* świat - 20 luty 2018
Gatunek - sensacyjny 
Czas Trwania - 2h 15min
Moja Ocena - 6/10









Bela, była funkcjonariuszka policji, dostaje od ABW zadanie rozpracowania szajki przestępczej handlującej narkotykami. Aby jej misja się powiodła, musi rozpocząć współpracę z mafią.   

     Z twórczością Patryka Vegi miałem przyjemność zapoznać się już wcześniej i muszę przyznać, że pasuje tu idealnie słowo 'kontrowersja'. Zeszłoroczny Botoks bardzo przypadł mi do gustu, jak więc wypada jego najnowsze, świeżutkie dzieło Kobiety Mafii? Sama produkcja nie wzbudziła u mnie wielkiej ciekawości, ale ostatecznie z przyjaciółką wybraliśmy się na ten film. Nie żałuję tej decyzji, ale nie jest to dzieło, które polecę znajomym. Światem rządzą gangsterzy, a nimi kobiety. Ileż prawdy jest w tym zdaniu.
    Vega przedstawia nam dość prostą i przewidywalną historię. Próżno szukać tu drugiego dna, wszystkie karty są odsłonięte, a jeśli nie to widz jest w stanie domyślić się co będzie dalej. Postacie są przedstawione wiarygodnie, a w szczególności pani od futra (kto oglądał ten wie, a ktoś może się dowie). Sama fabuła ciągle gna do przodu, ale na tyle spokojnym tempem, że widz jest w stanie wszystko ogarnąć i zrozumieć. Nie brakuje nam oczywiście rzucania mięsem oraz ostrych scen sexu, które w moim odczuciu zajmują zdecydowanie za dużą część produkcji. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic przeciwko, ale nie po to wybrałem się na film sensacyjny by oglądać co chwilę tego typu momenty. Jest ich zdecydowanie za dużo w Kobietach Mafii. Choć kontrowersja wzbudza wbrew pozorom duże zainteresowanie i być może reżyserowi właśnie o to chodziło. Znów otrzymujemy śmieszne, choć jak na mój gust momentami żałosne sceny komediowe. Oczywiście te wątki swoją rolę spełniły, rozbawiły, ale nie zrobiły tego w dobrym guście. Z drugiej strony wielkim plusem jest fakt, że oprócz wątku głównego każdy z bohaterów ma swoje pięć minut, jego historia nie jest za krótka, ale w sam raz. Jak można się domyślić i tak triumfują kobiety, ale jakim kosztem. Ciągle zadaje sobie pytanie czy pewne wątki musiały się tak skończyć, czy było może dla nich inne wyjście. Vega tworzy to swoim gustem i tutaj nie mam mu zupełnie nic do zarzucenia.
     Ostatecznie film da się przeżyć kończąc rozbawionemu bądź zażenowanemu. Sama końcówka mówi nam, że w przyszłości doczekamy się kolejnej część opowiadającej perypetie żon gangsterów. Kobiety Mafii określiłbym raczej jakoś dość dobrą produkcję, bez większego zachwytu. Można obejrzeć wolnym wieczorem gdy człowiek nie znajdzie nic lepszego. Pomysł był ciekawy, ale wykonanie nie do końca dopracowane. Jestem tylko ciekaw czy Vega zrobi z tego kolejną trylogię, coś większego, jak więc potoczą się losy Kobiet Mafii?