niedziela, 9 sierpnia 2026

[60] BOOKS: Zamknięte w Lodzie - Izabela Janiszewska

Tytuł - Zamknięte w Lodzie  
Oryginał - 
Seria - 
Autor - Izabela Janiszewska
Wydawnictwo - Czwarta Strona
Gatunek - kryminał/thiller
Tłumaczenie - 
Ilość Stron - 400
Data Wydania - 06 maja 2026
Moja Ocena - 9/10






Świat milknie pod śniegiem, mróz ścina krew w żyłach, a pod nieskazitelną warstwą bieli kryją się najmroczniejsze sekrety.
Kiedy w zimowym lesie zostaje odnalezione ciało młodej kobiety, Anita Bauer - ambitna technik kryminalistyki, dla której to jedna z pierwszych poważnych spraw - szybko zaczyna wątpić w oficjalną wersję wydarzeń. 
W tym samym czasie Maciej Wajda - doświadczony psychotraumatolog - angażuje się w niepokojącą historię mężczyzny cierpiącego na poważną lukę w pamięci. Gdy tajemniczy pacjent zaczyna podejrzewać, że w czasie którego nie potrafi sobie przypomnieć, mógł dopuścić się zbrodni, Wajda musi się zmierzyć nie tylko z cudzymi wspomnieniami, ale również własną przeszłością.
Dwie historie. Jedna tajemnica. I lód, w którym zamknięta jest prawda. 


  My, Polacy, to jednak potrafimy w kryminały! Nie jest to moje pierwsze spotkanie z piórem pani Janiszewskiej i cieszę się, że mogłem poznać kolejną książkę jej autorstwa. „Zamknięte w lodzie” to powieść wielowątkowa, gdzie mnoży się dużo różnych poszlak, a ja już zaczynałem podejrzewać wszystkich po kolei. Finał trzymał mocno, że nie dało się odłożyć książki na bok.

„Powinien uważać na wypowiadane życzenia, bo los niekiedy potrafi być hojny i miewa bardzo czuły słuch.”

    Powieść zaczyna się dość delikatnie, o ile można tak określić kryminał, ale akcja szybko zaczyna nabierać tempa. Niezwykle fajnie wypada tutaj obsada bohaterów od tych, których chcemy poznać bliżej i przejmujemy się ich losami, po takich, znikających z naszego widoku, z czego wręcz się cieszymy. Może sam chciałem wrzucić tu jakieś lovestory, ale wyczuwałem iskrzenie za każdym razem, gdy mieliśmy interakcje pomiędzy Anitą Bauer a Maciejem Wajdą. Tej pierwszej mam nadzieję przeczytać jeszcze jakieś przygody. Jednak wracając do samej historii - wszystko tutaj gra. Od początku autorka utrzymuje dobre tempo akcji, bez zbędnych przedłużeń, ale jednocześnie bez poganiania wątków. Wszystko, co ważne, ma tutaj swój czas antenowy i naprawdę dobrze się to czyta. Nieodkładalna - tak określiłbym tę lekturę już gdzieś po jednej czwartej stron. Mnożąca się ilość pytań zaczynała nas nęcić, a finał nie pozostawił żadnych niedopowiedzeń. Historia jest zakończona od początku do końca. Janiszewska sprawnie kreuje wszystko swoim piórem, czujemy, że przeżywamy te przygody z naszymi bohaterami. Osobiście bardzo czułem się wrzucony w wir historii, co bardzo uwielbiam podczas czytania. Chcę czuć, co się dzieje, poznawać wątki z różnych perspektyw i przede wszystkim chcieć dalej czytać. Kryminał ma to do siebie, że pojawiają się najczęściej morderstwa i różne poszlaki. Fajnie, że autorka nie koloryzowała tego, co pisze - jak coś miało być krwawe i ciężkie, to takie właśnie było.
    Janiszewska stworzyła bardzo realistyczną historię, która wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Od leśnego morderstwa po tajemniczego pacjenta u psychologa. Tu każde słowo, każdy ruch coś wnosi nie tylko do życia postaci, ale jednocześnie do rozwiązania zagadki. Finał został napisany naprawdę mistrzowsko. Nie czujemy, że coś zostało pominięte. Mimo wielu pytań od początku dostajemy wyjaśnienia wszystkich nurtujących nas rzeczy i za to duży plus dla autorki.

„Zamknięte w lodzie” to kolejna dobra pozycja na naszym rodzimym rynku. Gdy pozostałe gatunki książek naszych autorów nie zawsze dowożą, to wiemy, że kryminały nas nie zawiodą. Janiszewska staje się coraz bardziej rozpoznawalnym nazwiskiem w tym świecie i dobrze, bo umie stworzyć super historię, utrzymać czytelnika i sprawić, by nie chciał odłożyć lektury nawet na moment.