Tytuł - Na Marginesie
Oryginał - Wayward
Reżyseria - Mae Martin/Ryan Scott
Obsada - Mae Martin, Toni Colette, Sarah Gadon, Alyvia Alyn Lind, Sydney Topliffe, John Daniel, Patrick J. Adams
Produkcja - USA/Wielka Brytania/Kanada
Premiera:
* Polska - 25 września 2025
* światowa - 25 września 2025
Gatunek - thiller/psychologiczny
Ilość serii - 1 (8 odcinków)
Moja ocena - 8.5/10
W Tall Pines nic nie jest takie, jakie się wydaje. Po próbie ucieczki z akademii dla "sprawiających problemy nastolatków" dwie uczennice łączą siły z nowo przybyłą policjantką, odkrywając mroczne i głęboko zakorzenione tajemnice miasteczka.
"Na Marginesie" to kolejna propozycja Netflixa, obok której nie da się przejść tak obojętnie jakby się chciało. Na świeżo po seansie stwierdzam, że choć szalone to było to bardzo dobre. Małe miasteczka i lokalne społeczności skrywają najwięcej tajemnic i sekretów. Wbrew zapewnieniom, nie wszystko złoto co się świeci.
Tall Pines od początku robi na nas złowieszcze wrażenie, tak samo jak Derry z kultowego horroru Kinga, po prostu wiemy, że coś tu nie gra. Dwie sprawiające problemy nastolatki zostaną wrzucone na głęboką wodę, do szkoły, która choć z nazwy - nią nie jest. Dość osobliwa dyrektorka i nauczyciele, którzy dla mnie mają wypisany mord w oczach. To żadna próba resocjalizacji młodych ludzi, którzy pobłądzili - to istna walka by złamać ich po raz kolejny i kolejny, a przede wszystkim by nastawić ich przeciw sobie. I ten plan gra, dopóki w szkole nie pojawia się Abbie, a potem za nią Leila. Można ująć, że to klasyczny przypadek - przyszli nowi z wielkiego miasta i zniszczyli lokalną społeczność. Wraz z dziewczynkami w mieście pojawia się Alex i Laura, która spodziewa się dziecka. Ta druga, to absolwentka i niegdyś faworyta Evelyn - szefowej placówki. Toni Collette, którą miałem przyjemność już widzieć parę razy na ekranie - jako istne guru całego miasteczka, jest niesamowita. To ona tutaj gra główne skrzypce i rozdaje karty. Jest bezwzględna, niecierpliwa i nie cofnie się przed niczym żeby dostać to co chce. Jest to też świetne pokazanie sekty, ich metod postępowania oraz metodyki społecznego rządzenia. Grasz z nami, a zrobimy wszystko by cię ochronić. Dosłownie wszytsko. Szczególnie widać to w końcowych odcinkach, gdzie również poznajemy historię Evelyn - jak zaczynała, a gdzie skończyła. Świetnie sprawdzają się tutaj również dziewczyny grające role Abbie i Leily, młode, zagubione i załamane. Ciekawie rozpisana historia Leily, którą Evelyn mianuje niejako jako swoją faworytę. Czy podobnie jak Laura ugnie się mocy guru? Czy przezwycięży swój strach i zawalczy o siebie? Czy psychodelia związana z szkołą złamie ją po raz kolejny?
Całość ogląda się dość dobrze, od szalonej lokalnej społeczności, po policjanta próbującego pomóc uczniom i zawalczyć o swoją rodzinę, która wkrótce będzie miała nowego członka. Tutaj każdy bohater niesie jakiś ból, każdy jest innym psychologicznym przypadkiem, co pokazuje nam przeróżne spektrum emocji i doświadczeń. Jesteśmy wciągnięci do tego świata, nawet jeśli akcja dzieje się w zaledwie kilku budynkach. Wszystko jest zgrane tak dobrze, że chcemy więcej i więcej. Niestety brakuje mi pewnej klamry zamykającej tę historię - może doczekamy się drugiego sezonu, ale pewne wątki nie są wyjaśnione. Po finale, zdecydowanie za krótkim, zostajemy z większa ilością pytań niż na samym początku.
"Na Marginesie" to bardzo dobry miniserial, i muszę przyznać, że trochę nie rozumiem tych niskich ocen. To świetnie zrealizowana opowieść o sekcie i psychodelii małego miasteczka. To ciekawa mieszanka charakterów oraz brutalności świata. Tutaj żadne działanie nie pozostaje bez konsekwencji w przyszłości. Zastanów się dobrze nim zdecydujesz się wysłać dziecko do Akademii Tall Pines...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz