Tytuł - Oszukać Przeznaczenie
Oryginał - Final Destination
Reżyser - James Wong
Produkcja - USA/Kanada
Obsada - Devon Sawa, Ali Larter, Kerr Smith, Kristen Cloke, Daniel Roebuck, Tony Todd, Sean William Scott
Premiera:
* Polska - 20 października 2000
* światowa - 16 marca 2000
Gatunek - horror
Czas Trwania - 1h 38min
Moja ocena - 7.5/10
Przed startem samolotu młody mężczyzna doświadcza wizji, w której giną wszyscy pasażerowie. Przeczucie powoduje, że chce ich ostrzec, lecz zostaje usunięty z pokładu.
Oszukać Przeznaczenie dla niektórych to totalny pastiż, a reszta powie, że to klasyka gatunku. Mi zdecydowanie bliżej do tej drugiej grupy. Od dzieciaka uwielbiałem horrory, a właśnie z tą serią kojarzy mi się z dzieciństwem gdy spędzałem czas ze starszym rodzeństwem. Serie - Piła, Oszukać Przeznaczenie, Underworld czy Resident Evil, to te produkcje oglądałem kiedyś i teraz również chętnie do nich wracam.
Gdy przed startem lotu Alex doznaje wizji, że wszyscy zginą, wpada w panikę, w wyniku której wraz z grupą znajomych zostaje usunięty z samolotu. Chwilę później maszyna rzeczywiście się rozbija - chyba nikt nie chciałby mieć takiego przeczucia w swoim życiu. W konsekwencji uniknięcia śmierci chłopak wraz z przyjaciółmi trafia na sam szczyt listy Śmierci, przypadku bądź złego losu. Kiedy dochodzi do kolejnych dziwnych wypadków, grupa postanawia zewrzeć szyki i spróbować uratować się z tej patowej sytuacji. Obecnie o tej produkcji często mówi się jako o słabej czy przereklamowanej, ale bądź co bądź mówimy o wczesnych latach 2000. Hollywood nie było jeszcze wtedy nastawione na wielkie, widowiskowe efekty specjalne i gigantyczne produkcje. Niemniej jednak uważam ten film za totalną klasykę i późniejszy wzór do naśladowania dla kolejnych tytułów. Mimo swoich wad okazał się hitem i doczekał się następnych części, które przyciągały rzesze widzów i na stałe wpisały się w popkulturę. Owszem, mogę się zgodzić, że część nieszczęść spadających na bohaterów jest zbyt mocno „podreżyserowana”, co nieco odbiera całości tajemniczości i autentyczności. Z drugiej strony - to wczesne lata 2000 i cały film idealnie się w ten okres wpisuje. Bohaterowie podejmują momentami dziwne i niezrozumiałe dla nas decyzje, ale w końcu są nastolatkami, których goni Śmierć - jak inaczej mieliby się zachowywać? Produkcja nie jest przesadnie długa, stanowi swego rodzaju otwarcie całej hitowej serii i doczekała się nawet wielu alternatywnych zakończeń. Dla mnie była i pozostanie klasykiem gatunku - i mimo iż ma ćwierć wieku wciąż jest to film budzący skrajne emocje.
Memento mori - tak najlepiej można podsumować losy bohaterów tej historii. Nawet jeśli wydaje ci się, że odkryłeś kod na względną nieśmiertelność, pamiętaj, że Śmierć jest swoim własnym Panem i nie tak łatwo ją przechytrzyć. Oszukać Przeznaczenie nie jest kinem wysokich lotów, ale zapoczątkowało trend, który do dziś jest powielany. Być może przez pryzmat „dobrych czasów” dzieciństwa patrzę na ten film przez różowe okulary, ale dla mnie to stary, dobry klasyk gatunku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz