czwartek, 26 lutego 2026

[49] FILM: 28 lat później. Świątynia Kości - 2026

Tytuł - 28 Lat Później. Świątynia Kości
Oryginał - 28 Years Later: The Bone Temple
Reżyser - Nia DaCosta
Produkcja - USA/Wielka Brytania
Obsada - Ralph Finnes, Cillian Murphy, Jack O'Connell, Emma Larid, Alfie Williams, Chi Lewis-Parry 
Premiera:
* Polska - 16 stycznia 2026
* światowa - 14 stycznia 2026
Gatunek - horror
Czas Trwania - 1h 49min
Moja Ocena - 7.5/10





Kelson staje wobec katastrofy mogącej odmienić świat, a Spike wpada w pułapkę Jimmy'ego. W Świątyni Kości to nie zarażeni, lecz okrutni ocalali okazują się największym zagrożeniem.


    28 Lat Później. Świątynia Kości to kontynuacja produkcji z 2025 roku. Po raz kolejny spotykamy Doktora Kelsona oraz Spike’a w apokaliptycznym świecie. Mimo iż film określany jest jako horror, skłaniałbym się raczej ku postapokaliptycznemu thrillerowi. Więcej tu sekt i mitów niż czystego strachu - ale może właśnie tak wygląda nowa odsłona gatunku?
     Fabuła ponownie koncentruje się wokół Kelsona, który próbuje odnaleźć lek mogący ocalić świat, podczas gdy Spike podróżuje z Jimmy’m i jego ekipą. Niestety młodszy bohater nie ma szczęścia - wszelkie próby ratowania siebie samego kończą się fiaskiem. Podążając za grupą dowodzoną przez charyzmatycznego, lecz wyraźnie narcystycznego i impulsywnego Jimmy’ego, który przemoc traktuje jak podstawowe narzędzie władzy, nastolatek musi odnaleźć w sobie siłę i zdecydować, jaką drogę chce wybrać. Czy walczyć, czy - mówiąc kolokwialnie - brać nogi za pas. Pomaga mu w tym jedna osoba z grupy, pieszczotliwie nazywana Jimmimą. Relacja między nimi musi jednak pozostać tajemnicą - inaczej oboje sprowadzą na siebie jeszcze większe niebezpieczeństwo. Czy uda im się przetrwać? W tym duecie znanych już postaci wydaje się, że to Doktor Kelson ma więcej szczęścia… przynajmniej do pewnego momentu. Ostatecznie bowiem z finałowego starcia w Świątyni Kości tylko jedna osoba wychodzi żywa. Podoba mi się, że znów poruszamy się po dobrze znanym świecie - choć z nową osobą za sterami - wciąż jest to ta sama, charakterystyczna post apokaliptyczna rzeczywistość z wszechobecnym wirusem à la zombie. Film oferuje piękne ujęcia świata po katastrofie, a także subtelne pokazanie brytyjskiego klimatu małych wiosek i domków. Między dramatyczne wydarzenia wpleciono też specyficzny humor, który zaskakująco dobrze współgra z całą koncepcją historii. Na ekranie oglądamy świetnie dobraną obsadę -  od Ralpha Fiennesa, który totalnie nas tutaj zaskakuje - mam na myśli scenę z  końcówki, gdzie wykorzystano utwór Iron Maiden, poprzez piekielnie szalonego Jacka O'Connella, aż  na Alfie Williams'ie kończąc. Aktorzy wiernie prowadzą swoje postacie, nie ma momentu, w którym przestalibyśmy im wierzyć.
    Samo "28 Lat Później" można już częściowo uznać za klasykę gatunku. Choć co roku powstaje kilkanaście produkcji o zombie i mogłoby się wydawać, że popkultura jest już nasycona tym tematem, wciąż można stworzyć coś świeżego i angażującego - coś, co przyciąga widza i sprawia, że sale kinowe nie świecą pustkami.

    „Świątynia Kości” kultywuje tradycję serii, a jednocześnie rozdaje własne karty. To nadal gratka dla fanów gatunku i miłośników cyklu - choć opinie bywają podzielone. Być może to kwestia zmiany reżysera? Niezależnie od tego uważam, że ten film ogląda się po prostu dobrze. Premiera w 2025 roku odbiła się szerokim echem i była jedną z najbardziej wyczekiwanych. Tegoroczna kontynuacja również nie przechodzi bez reakcji. Śmiało pretenduje do miana najlepszego filmu serii - a może nawet horroru roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz