niedziela, 7 czerwca 2026

[56] FILM: Gwiezdne Wojny: Mandalorian i Grogu - 2026

Tytuł - Gwiezdne Wojny: Mandalorian i Grogu
Oryginał - Star Wars: The Mandalorian and Grogu
Reżyser - Jon Favreau
Produkcja - USA
Obsada - Pedro Pascal, Sigourney Weaver, Jeremy Allen White, Steve Blum, Jonny Coyne, Matthew Willig
Premiera:
* Polska - 22 maja 2026
* światowa - 20 maja 2026
Gatunek - sci-fi
Czas Trwania - 2h 12min
Moja Ocena - 10/10





Imperium upadło, a Nowa Republika, która stara się chronić wszystko, o co walczyła Rebelia, zwraca się o pomoc do legendarnego mandaloriańskiego łowcy nagród, Dina Djarina, i jego młodszego ucznia - Grogu.


   Baby Yoda, a właściwie... Grogu w natarciu! Kolejna odsłona filmu spod znaku „Gwiezdnych Wojen”. Choć ostatnie produkcje z tego uniwersum oglądałem już dawno, to fajnie było wrócić do tego świata i zobaczyć zarówno część nowych twarzy, jak i tych starszych. Mandalorian wraz ze swoim uczniem Grogu mają kilka zadań do wykonania i choć są optymistycznie nastawieni, widz od początku czuje, że nie może być tak łatwo, jak mogłoby się wydawać.
    Nie mógłbym zacząć inaczej niż od naszego Grogu, który dosłownie kradnie całe show. Jest bezbłędny w swoich reakcjach, komicznie zabawny i przede wszystkim opiekuńczy. Osobiście nie znam całej historii jego wprowadzenia do uniwersum, ale nie przeszkodziło mi to w „zakochaniu się” w nim. Już po obejrzeniu trailera ma się wrażenie, że to właśnie Baby Yoda przyciągnie ludzi do kin i trzeba przyznać, że ten zabieg marketingowy działa świetnie. Wielki plus dla producentów za ten chwyt, bo młodsi widzowie mogą dzięki niemu poznać uniwersum Star Wars, a starsi przyjdą z sentymentu do serii. Sam Mandalorian został tutaj pokazany jako wojownik pełną gębą, ale również troskliwy opiekun naszego małego bohatera. Wspólnie przemierzają galaktykę, wykonując przeróżne zadania, a przy tym po prostu dobrze się bawiąc. Ich więź jest wyczuwalna od pierwszych sekund aż do samego końca filmu, co mnie osobiście bardzo rozczulało i sprawiło, że kilka razy miałem podczas seansu takie małe „awww”. Przyznaję jednak, że się starzeję, więc może to też wpływa na moje reakcje. Część osób zarzuca tej produkcji brak sensu i głównego wątku, ale moim zdaniem on jest - złapanie złoczyńców, obrona Grogu i po prostu przetrwanie. Ja sam byłem wciągnięty w wir wydarzeń od samego początku i te dwie godziny w kinie minęły mi naprawdę bardzo szybko. Owszem, brakowało mi trochę większego rozwinięcia postaci pobocznych, bo wszystko kręci się wokół naszej głównej dwójki bohaterów, ale nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie. To również bardzo ładna wizualnie produkcja - takie guilty pleasure, jakie ma się podczas oglądania współczesnych widowisk pokroju „Diuny”, najnowszego „Trona” czy „Kravena. Łowcy”. Dostajemy piękne ujęcia kosmosu, nowych planet, a przede wszystkim statków. Do tego dochodzi dobrze dobrana ścieżka dźwiękowa, która pozwala jeszcze mocniej wczuć się w to, co widzimy na ekranie. Cieszą mnie takie produkcje, gdzie dostajemy pełen pakiet - dobrze dobraną obsadę, świetne zdjęcia, muzykę i przede wszystkim historię. 

   „Mandalorian i Grogu” to świetna dawka humoru i dobrej rozrywki dla każdego, choć osobiście uważam, że to właśnie nasz zielony stworek jest głównym atutem tego filmu. Marketing został dobrze przemyślany, ale sama historia również broni się sama. Mi produkcja bardzo się podobała - były momenty walki, odkrywania świata i budowania zaufania między naszymi głównymi bohaterami. Wchodząc na seans, czułem, że będę się dobrze bawił, i dokładnie tak było!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz