środa, 12 lutego 2025

[22] BOOKS: Bogobójczyni - Hannah Kaner

Tytuł - Bogobójczyni
Oryginał - Godkiller
Seria - Upadli Bogowie
Autor - Hannah Kaner
Wydawnictwo - Jaguar
Tłumaczenie - Jacek Drewnowski
Gatunek - fantasy/sci-fi
Ilość Stron - 368
Data Wydania - 10 styczeń 2024
Moja Ocena - 7/10






W krainie, w której król zabronił oddawania czci bogom i nakazał wyplenienie wszelkich bóstw, bogobójcy mają pełne ręce roboty. Nie wszystkim podoba się taki stan rzeczy. Elogast, weteran wielkiej bitwy z bogami i przyjaciel monarchy, porzucił stan rycerski, żeby wieść spokojne życie w ustronnym miejscu i zapomnieć o wojennych koszmarach. Przeznaczenie pokrzyżuje mu jednak te plany - Elogast znowu będzie musiał chwycić za miecz.
Mieczem włada także Kissen, znamienita bogobójczyni, u której profesjonalizm przeplata się z osobistymi urazami wobec bóstw i ich wyznawców. Ich losy połączą się za sprawą pewnej dziewczynki, dziedziczki wysokiego rodu, która straciła dom i bliskich. Cała trójka wyruszy na pełną niebezpieczeństw wyprawę w towarzystwie bożka o zwierzęcych kształtach...

    Bogobójczyni jak i kolejna część cyklu "Upadli Bogowie" zachwyciła mnie swoją okładką, ale po przeczytaniu opisu, wiedziałem, że chcę to przeczytać. Hannah Kaner w swoim debiucie, polecanym często fanom "Wiedźmina" zabiera w nas ciekawą podróż, pełną miłości i nienawiści do bogów jak również pełną dobrze nakreślonych i ciekawych postaci. 
     Kissen od samego początku przypadła mi do gustu, butna, szorstka i pewna siebie. Oj takie kobiece postaci w literaturze to chce się poznawać. Już od pierwszej strony wiemy, że z nią nie będziemy się nudzić - ona zapewni nam rozrywkę swoją osobą. Elogast jest niemniej interesujący, po wielkiej wojnie ku chwale swojego króla, odnajduje siebie jako piekarz i wiedzie wydawać by się mogło dość spokojne życie i chyba jest też szczęśliwy. Inara Craier wraz z swoim bożkiem - Skedim nie pomoże im w swoim "swobodnym" życiu. Ona ich połączy i sprawi, że spojrzą trochę inaczej na to wszystko, co ich otacza. O ile Kissen można rzeczywiście powiązać z Geraltem, tak młoda Craier to raczej nie Ciri, jest zbyt młoda i niedoświadczona byśmy pomyśleli, że ona tutaj nieźle zamiesza.

" Nie odbiegła daleko, zanim Skedi nie poczuł mocnego szarpnięcia za serce. Inara wydała stłumiony okrzyk i upadła, gdy niewidzialny łańcuch, który ich spajał, naprężył się. "  
    Sama historia, cele bogów i walka z nimi, stanowi świetny wstęp do całej serii i mam nadzieję, że drugi tom przeniesie nas jeszcze bardziej i mocnej do świata bogobójczyni. Świat ukazywany w powieści jest dość obficie opisany, mamy też mapkę, ale brakowało mi takiego na niej takiego lepszego oznaczenia pewnych miejsc. Początkowo trochę się gubiłem, gdzie znajdują się nasi bohaterowie i którędy podążają. Historia Króla Arrena, jego walki z bogami oraz  sama ich historia jest raczej lekkim wstępem. Czuć tutaj debiut, są pewne braki w wątkach fabularnych, a to co często jest powtarzane w opiniach, że powieść jest nudna - nie zgodzę się w stu procentach - owszem fabuła początkowo jawi się dość leniwie, powolnie podążamy z punktu a do b, mimo niekiedy dynamicznych wydarzeń, dopiero końcówka powieści gdy trójka naszych bohaterów, złączonych pielgrzymką udaje się do Blenradenu. Wtedy rzeczywiście fabuła rusz trochę z kopyta, poznajemy lepiej naszych bohaterów oraz naszego bożka niewinnych kłamstewek - Skediego. Myślę, że jego wątek połączenia z Inarą był jedną z lepszych treści podanych nam przez autorkę. Sama Kissen i Elgoast również, ona niepełnosprawna dziewczyna, veiga, która zabija bogów na zlecenie. Brak nogi jej nie przeszkadza by skopać tyłki niczym Geralt. Elo zaś z drugiej strony pragnie ciszy i spokoju, ale gdy król wyznacza mu nowe zadanie, bez zastanowienia chwyta za miecz. Oboje choć różni, to w duecie stanowią ciekawa mieszankę. Niestety trochę nie rozumiem wątku romantycznego między nimi. Może ten debiut sprawia także, że autorka nie do końca wiedziała jak złączyć dwójkę naszych bohaterów.
    Blenraden jest tak naprawdę najlepszym wątkiem w tym wszystkim, a finał i jego konsekwencje sprawiają, że chcemy dowiedzieć się co będzie dalej. Tutaj poznajemy też naturę bogów, jest to inne spojrzenie na wątki mitologiczne, gdzie głównie takie postacie są kreowane jako "rzeczy" dobre w świecie. Tutaj mamy zgoła inny przekaz, ale tym bardziej nas interesujący. 
" Mijał trzeci dzień ich wędrówki, gdy Inara zobaczyła go w oddali. Przycupnięty na nadbrzeżnych urwiskach pod górami, ponad wielką lazurową zatoką: Blenraden, miasto tysiąca świątyń. "

    Myślę, że seria Upadli Bogowie ma nas szansę zaskoczyć w kolejnych częściach, o ile autorka pociągnie dobrze już zaczęte wątki i podszkoli trochę warsztat pisarski. Bogobójczyni jest mimo wszystko dość ciekawą pozycją na rynku książek fantasy - ma dobry główny watek, nietuzinkowo napisane postacie i ciekawy świat, który trzeba trochę lepiej wykorzystać w lekturze. Podobał mi się otwarty opis innych bohaterów, że też posiadają jakieś wady, są innego koloru skóry - może teraz przy ekranizacji ludzie nie będą płakać, że wyobrażali sobie wszystkich bohaterów jako "białych ludzi". Dla Inary, Elogasta oraz Kissen i ich dalszych przygód chętnie sięgnę po kolejny tom. Wam również polecam tę lekturę, ale przygotujcie się, że początek Bogobójczyni po prostu musicie przetrwać..

poniedziałek, 3 lutego 2025

[21]BOOKS: Noc Kłamstw - Izabela Janiszewska

Tytuł - Noc Kłamstw
Oryginał -
Seria - 
Autor - Izabela Janiszewska
Wydawnictwo - Czwarta Strona
Tłumaczenie - 
Gatunek - kryminał/thiller
Ilość Stron - 382
Data Wydania - 19 czerwiec 2024
Moja Ocena - 9/10






Każda rodzina ma swoje sekrety, ale ta skrywa ich więcej niż inne.
Anna i Mikołaj wiodą cudowne życie. Ona pisze książki, on prowadzi kawiarnię. Mają piękny dom i  cudowne dzieci. Niemal każdy chciałby się z nimi zamienić. Aż do dnia, w którym stają się podejrzani o morderstwo. 
Gdy w październikową noc ginie opiekunka ich synów, na idealnej fasadzie rodziny Tochmanów pojawiają się rysy, a tajemnice skrywane przez lata zaczynają wyłaniać się z cienia. 
Chcąc odróżnić prawdę od fałszu, prowadzący sprawę komisarz Leon Mruk, musi uważnie wsłuchać się nie w to, co Tochmanowie mówią, lecz w to, co pomijają milczeniem.
Bo czasem najstraszniejsze sekrety tkwią w tym, co niewypowiedziane.
A najgłębsza prawda o ludziach kryje się w ich kłamstwach...

      Czytałem już wcześniej jakieś powieści pióra Janiszewskiej, ale muszę przyznać, że dopiero "Noc Kłamstw" przyparła mnie do muru. To jest mega brawurowa lektura, która wciąga czytelnika od pierwszej strony i nie pozwala odejść. Myślę, że przedstawiony "idealny" warszawski świat jest czymś znanym, ale i tak wciąż pociągającym.
    Początkowo przyznaję się, że mnogość wątków zaczyna mnie przerażać w sensie, że książka się skończy, a my nie dostaniemy odpowiedzi na wszystkie. I chyba trochę miałem rację, bo choć główne wątki zostały opowiedziane, tak mam wrażenie, że historia naszych dwóch policjantów prowadzących zmianę kończy się wraz z ostatnia stroną, ale nie wszystko jest dopowiedziane.
    Niemniej jednak zacznijmy od początku, Tochmanowie z boku mogą uchodzić za super rodzinę, udana kariera, piękne mieszkanie w dobrej dzielnicy Warszawy, to wszystko ma zwiastować sukces. I trochę tak jest, do momentu gdy zostaje znalezione ciało Niny Frycz, opiekunki i jednocześnie pracownicy kawiarni Mikołaja. Wtedy cała magia znika, zaczynają się kłamstwa i sekrety, a ilość problemów spotykających naszych bohaterów zaczyna się piętrzyć. Właśnie też wtedy miałem wrażenie, że autorka nie wyrobi się z ilością rozpisanych wątków. Choć samą książkę czytało mi się mega przyjemnie, aż żal było odkładać powieść na półkę wieczorem. Janiszewska bardzo zgrabnie przyciąga swoje czytelnika, czasami stosując pewnie cliffhangery, żeby przeczytać "jeszcze jeden rozdział". Cudownie też było rozwiązywać śledztwo wraz z policjantami, Mruk próbujący dopaść zabójcę, niemalże oskarżając każdego po kolei, ale głównie państwo Tochmanów. Pojawiający się również wątek z dzieciństwa Mikołaja oraz powracający po latach jego dawny kolega. To wszystko miało się złożyć na bardzo dynamiczny finał tej historii. Noc Kłamstw ciekawi nas przez swoje wszystkie strony, ale ostatnie momenty gdy poznajemy zabójcę, a Mikołaj Tochman wyjawia swoje sekrety. To efektywnie kończy naszą przygodę z idealnym życiem Anny i jej męża. Nie wiem czemu, ale w pewnym momencie lektury pojawiła się u mnie myśl, że kurczę - chciałbym to zobaczyć na ekranie jako serial, albo film. Akurat nasze produkcje kryminalno-sensacyjne nie mają się czego wstydzić, więc why not...

" Oszukiwać się jest zawsze łatwiej niż mierzyć z prawdą, pomyślał. Może właśnie dlatego ludzie osiągnęli mistrzostwo w okłamywaniu samych siebie..." 
     Noc Kłamstw to kolejna udana powieść Izabelii Janiszewskiej, już czytając "Ludzie z Mgły" czy "W Szponach" bardzo mi się spodobało jej pióro, tak jak historie tworzone przez Alicję Sinicką. Książka interesuje nas od pierwszej strony, a fabuła pisana w dobrym tempie nie pozwala nam wrócić do codziennego świata. Tylko właśnie ta mnogość wątków, które według mnie nie zostały skończone w stu procentach. Niemniej jednak uważam, że nasz polski rynek pisarzy powiększa się w szybkim tempie, ale również z ciekawymi pozycjami. A czy Wy, chcecie się dowiedzieć dlaczego zginęła Nina Frycz?